poniedziałek, 3 lipca 2017

Sardynia- dzień piąty

Dzisiaj Gracja zabiera nas na jedną z najfajniejszych plaż na Costa Rei. Piękna długa piaszczysta plaża, skałki widoczki i relatywnie niewielu ludzi. Każdy odnajdzie tam miejsce dla siebie, zwolennicy ciszy i spokoju mogą ulokować się w zatoczkach ze skałkami, amatorzy wylegiwania się na gorącym piaseczku mają do dyspozycji szeroką plażę, amatorzy spędzania czasu w barze  mogą zasiąść w jednym z wygodnych foteli i przy dźwiękach pięknej włoskiej muzyki popijać pyszne drinie Party














Po bieganiu po skałkach wracamy na piaseczek, powygrzewamy kości. Co jakiś czas brzegiem morza przebiegają trenujący panowie, no to się "przyczajnikowałam" i Preved Mam focie w pięknych "okolicznościach przyrody" Curtsey




To teraz zapraszam na drinka, miejsce naprawdę nam się podobało i polecamy Preved





Po takiej ilości % czas spocząć


i popatrzeć na morze


i kwiatki



Czas kończyć błogie lenistwo, wracamy bardzo malowniczą i krętą drogą do pięknego domu Gracji.


Za każdym razem wychodząc na "nasz" dolny taras lub idąc na górny, który wychodził z sypialni naszej przyjaciółki, nie mogłam nacieszyć oczu Man in love, było tam naprawdę pięknie i niesamowicie romantycznie. Wieczorem przy poświacie księżyca przygrywały cykady z oddali słychać było szum morza, a gdzieś w tle co jakiś czas odzywał się zakochany osiołek.









Przy tak pięknych widokach spędzamy kolejny bardzo miły wieczór, rozkoszując się pysznym jedzeniem i sardyńskim winem. Jutro Gracja zostawia nam samochód do dyspozycji, pojedziemy do Cagliari, które jest stolicą wyspy i bardzo, bardzo pięknym miastem.
Rano przeżyjemy szok totalny Dash 1, jak można nam to było zrobić Dash 1. Pierwszy dzień zwiedzania i takie cośDiablo, ja tylko pytałam kogo mam zabić

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz