piątek, 7 kwietnia 2017

Dzień trzeci

Dzisiaj  zwiedzamy północny zachód Majorki. Zaczynamy od Alfabii, dawnej siedziby emirów.  Jesteśmy dosyć wcześnie jest niewielu zwiedzających. Kupujemy bilety 6,50 eur od osoby i idziemy najpierw do ogrodów. O tej porze roku jeszcze nie wszystko kwitnie, ale i tak jest pięknie. Ogrody zaprojektowane są tak aby dawać cień i chronić przed ostrym letnim słońcem. Można tu odpocząć przy  sadzawkach,  oczkach wodnych, schłodzić się przy którejś z fontann.
























W domu zachowało się sporo pamiątek po czasach kiedy Majorką rządzili Arabowie.



















Jedziemy do położonego w Dolinie Pomarańczy miasta Soller. Dawniej mieszkańcy miasta należeli do najbogatszych ludzi na Majorce. Większość z nich uprawiała pomarańcze, które dawały wysokie dochody. Niestety wielka zaraza wyniszczyła drzewa i zmusiła właścicieli sadów do wyjechania z miasta. Od tego czasu Soller nie rozwija się już tak prężnie i stało się  spokojnym, sennym miasteczkiem turystycznym. Osobiście Soller średnio mi się podobało ........








Na Placa Constitucio prawie pusto.....




 Kościół Sant Bartoromeu




















Secesyjny budynek, w którym kiedyś mieścił się Banko de Soller






 Do Soller przyjeżdża wielu turystów, którzy chcą się przejechać historycznym tramwajem do Port de Soller. Przejazd w dwie strony kosztuje 11 eur.  Naczytałam się samych peanów na temat tramwaju, widoków itd. No cóż muszę przyznać, że dla mnie nie była to żadna atrakcja, no chyba że ktoś lubi zaglądać komuś do ogródka lub domu. Piękna widokowo trasa to jakiś mit......








Dojechaliśmy tramwajem do centrum Port de Soller . Niewielkie , typowo turystyczne,  miasteczko bardzo popularne wśród Francuzów. Nie ma tu zabytków, ale jest dużo restauracji i sklepów  zaopatrzonych pod turystów, kilka hoteli i dużo pensjonatów.  Ogólnie miasteczko bardzo przyjemne i raczej na dłuższy czas bym się zatrzymała tu, a nie w Soller.
















Wracamy tramwajem do Soller







Widoki po drodze nie są warte tych 11 euro. Lepiej pojechać do Port de Soller autobusem lub wynajętym samochodem.









Boczne ulice Soller są całkowicie wyludnione. Bez żadnego klimatu.








 
Widok na miasto z parkingu.




Nie chcemy tu zostać dłużej, ruszamy w kierunku Valldemossy. Po drodze zatrzymujemy się w ciekawych widokowo miejscach












Zajeżdżamy  do prywatnego muzeum w Deia - domu, w którym część życia spędził Robert Graves, autor wielu znanych powieści, min.: "Ja Klaudiusz", "Klaudiusz i Messalina", "Mity Greckie". Płacimy 7 euro za wstęp i idziemy zobaczyć jak mieszkał i gdzie tworzył Graves.




 


Widok z okien willi pisarza.



























Za szybą wisi profesorska toga Graves'a , używał w trakcie pracy na uniwersytecie w Oxfordzie.

















Dojeżdżamy do Valdemossa. Już z drogi miasteczko wygląda bardzo pięknie.







Opis Valldemossa w kolejnym poście































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz