Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WatChediLuang. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WatChediLuang. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Chiang Mai - Stare Miasto

Wychodzimy na jedną z głównych ulic starego miasta Chiang Mai - Prapokkloa Rd, po drodze do kolejnej świątyni musimy wymienić nieco gotówki. Przy punkcie wymiany jest też kiosk, który prowadzi bardzo miła starsza pani, z którą szybko łapiemy porozumienie. My wiemy, co chcemy zobaczyć, a ona wie jak powinniśmy to sobie zorganizować. Co najważniejsze, ta pani słucha naszych potrzeb, przedstawia swoją ofertę, ale też radzi, jak zaspokoić nasze potrzeby bez jej udziału. Wiemy już, że od niej kupujemy wycieczkę do wodospadów oraz wieczór folklorystyczny. Natomiast na jutro na wyjazd w najbliższe okolice mamy sobie ugadać czerwoną taksówkę (tylko czerwoną - nie żółtą ani niebieską) na postoju na końcu ulicy, i wiemy też ile powinna wynosić godziwa cena za realizację naszego programu. Przy okazji w rozmowie wymsknęło mi się, że za dwa dni przypadać będą moje urodziny... i miłe tego konsekwencje poznamy w tym dniu... Dowiadujemy się też, że wieczorem na głównej ulicy odbywać się będzie cotygodniowy nocny targ. No to mamy komplet informacji. Załatwiliśmy wszystko co nas interesowało, więc żegnamy się i ruszamy zwiedzać dalej...

Właściwie po przeciwnej stronie ulicy znajduje się wejście do świątyni Wat Phan Tao.

 


Świątynia otoczona jest ogrodem, w którym znajdziemy między innymi alejkę dzwonów. 


Za świątynią znajduje się kilka czedi różnej wielkości, często dekorowanych pomarańczowymi chorągiewkami.




Na niewielkim pagórku siedzi medytujący Budda...


Wracamy do wihary. Budynek ten nie jest zbyt stary. Wprawdzie klasztor powstał już w XIV w, to  był początkowo miejscem, gdzie mieszkali mnisi posługujący w pobliskiej Wat Chedi Luang. Miejsce to nazywano też "Świątynią 1000 pieców", bo tutaj właśnie wykonywano odlewy figur dla tamtej świątyni. W latach od 1846 do 1854 świątynia stanowiła pałac królewski, w którym rezydował władca Chiang Mai, Chao Mahawong z dynastii Chao Chet Ton, która władała Chiang Mai oraz dawnym Królestwem Lanna po tym, gdy znalazły się one pod władzą syjamskiej dynastii Chakri, mającej siedzibę w Bangkoku od 1775 r. 


Pałac królewski rozebrano w 1876 r., a z pozostałego z rozbiórki materiału - najwyższej klasy drewna tekowego - wzniesiono obecny budynek. Ściany budynku wykonane są z tekowych paneli, w których osadzono niewielkie okna wypełnione drewnianymi toczonymi beleczkami.
Najciekawszym zewnętrznym elementem dekoracyjnym jest złocony kartusz nad głównym wejściem. Kartusz ten przedstawia symbole związane z Królem Mahawongiem - pawia stojącego nad postacią psa. Paw to władza a pies dokumentuje fakt, iż władca urodził się w Roku Psa. Układ dekoracyjny dopełniają cztery węże Naga, dwie dźwigające je postacie Małpich Wojowników oraz dwie indyjskie gęsi Hamsa...


Pochodzące z pałacu elementy dekoracyjne stanowią także obramowania okien we frontowej ścianie świątyni. 


Wnętrze wihary jest pozbawione rozbudowanych dekoracji. Ołtarz główny to złocony posąg bez historii. Przed nim stoją cztery mniejsze posągi Buddy w tej samej postawie mudry Bhumisparsha opisanej we wcześniejszym wpisie. Natomiast tłem dla posągu są lakierowane tekowe deski bez ozdób.




Opuszczamy Wat Phan Tao, skręcamy w główną ulicę, na której w nocy znajdować się będzie główny ciąg straganów nocnego targu i w oddali widzimy już kompleks Wat Phra Singh.
Za bramą wjazdową na terenie świątyni stoi kilka samochodów, wyraźnie oczekujących na turystów. Podchodzi do nas kierowca jednego z nich i oferuje nam zwiedzanie, za darmo, połączone z odwiedzinami w tajskich sklepach dla turystów - biżuteria, jedwab, lokalne produkty. Znamy ten numer. Kierowca, który danego dnia nie ma zaplanowanych żadnych wyjazdów stara się znaleźć klientów, którzy zgodzą się pojechać z nim, za darmo, a po drodze zrobią zakupy w sklepach, do których zostaną zawiezieni. Oczywiście ceny w tych sklepach są odpowiednio wysokie, bo za przywiezienie klientów kierowca otrzymuje prowizję od wszystkiego, co kupią jego klienci. Ponieważ znam ten chwyt tłumaczę kierowcy, że nie jesteśmy zainteresowani żadnymi zakupami, że nie ma co liczyć na to, że skuszą nas perły, jedwabne szaliki czy lokalne wyroby. Ale oferent jest przekonujący i stwierdza, że podejmie ryzyko. No to umawiamy się, że idziemy zwiedzać świątynię, on szuka innych klientów, a jeżeli nikogo nie znajdzie to po zwiedzaniu spotkamy się ponownie i rozważymy ofertę. Jednocześnie mamy nadzieję, że ktoś uwolni nas z tego układu...


Świątynia Wat Phra Singh należy do "Wielkiej Trójki" buddyjskich świątyń w Chiang Mai obok Wat Chedi Luang oraz Wat Chiang Man. Została wzniesiona w roku 1345 przez Króla Phayu, władającego Królestwem Lanna w latach 1336 - 1355. Wzniesiono ją jako miejsce pochówku ojca tego władcy, Króla Kamfu.
Budynkiem, który rzuca się w oczy jest budynek Wielkiej Wihary. Dzięki bardzo bogatej dekoracji rzeźbiarskiej, niebieskiej mozaice frontu oraz tradycyjnym formom dachu i ogólnej formie wygląda on na historyczny to prawda jest taka, że powstał dopiero w 1925 r., zastępując starą wiharę z XV w.


Obramowanie schodów prowadzących do wejścia stanowią dwa piękne węże Naga.


W lewej nawie wihary znajduje się podwyższenie, na którym zasiadają w tradycyjnej pozycji kwiatu lotosu mnisi...


Najcenniejszy obiektem kultu w tej wiharze jest posąg Buddy o nazwie Phra Chaon Thong Thip Budda. Posąg został odlany w 1477 r. ze stopu miedzi i złota. Nie powstał lokalnie tylko był darem dla Chiang Mai od mnichów z chińskiej prowincji Yunnan.
 Warto też zwrócić uwagę na umieszczone za głową posągu na ścianie wihary Koło Dharmy sprawiające wrażenie jakby od głowy Buddy rozchodziły się promienie słońca. Koło Dharmy jest w buddyzmie symbolem cyklu życiowego. Opisuje ona sześć sfer życia (Świat piekieł, Świat głodnych duchów, Świat zwierząt, Świat ludzi, Świat aśurów (półbogów) oraz Świat bogów  czyli niebo). Inna interpretacja mówi, że przedstawia ono Szlachetną Ośmioraką Ścieżkę Życia zgodnie z Czwartą Szlachetną Prawdą wygłoszoną przez Buddę na pierwszym kazaniu. Ale głębsze wyjaśnienie tych zasad przy innej okazji...



Oczywiście nie byłoby kompletnego wyposażenia wihary, gdyby nie było w niej woskowych figur zasłużonych mnichów "nauczycieli". Z czasem zapewne i te figury pokryją się złotem...



Nie idziemy zwiedzać położonych w głębi obiektów należących do tej świątyni, bo właśnie trwają tam prace remontowo-konserwacyjno-upiększające. 
Wracamy więc na parking, spoglądamy na pieką bibliotekę manuskryptów ho trai, oryginalnie pochodzącą z 1477 r., ale wielokrotnie odnawianą i "poprawianą". I znowu spotykamy pana kierowcę...


Nasz kierowca nie odpuścił. I znowu nie dał się przekonać, że nie zamierzamy robić żadnych zakupów... Za to my daliśmy się przekonać... Chce nas wozić, jego problem... Wsiadamy i jedziemy...

 Pierwszym przystankiem jest Wat Chiang Man. Jest to najstarsza świątynia w Chiang Mai. Założona została w 1306 r. przez Króla Mengrai, założyciela Chiang Mai i pierwszego Króla Lanna. Inne źródła datują jej powstanie jeszcze wcześniej bo na rok 1297. Świątynia ta leży w miejscu, gdzie znajdowało się ufortyfikowane miasto plemienia Lawa - Wiang Nopburi, gdzie Król Mangrai utrzymywał obóz wojskowy w trakcie budowy nowej stolicy.  
Wielka Wihara została odnowiona w latach 20 ubiegłego wieku. Warto przyjrzeć się osadzonej na tle błękitnej mozaiki złotej dekoracji w formie kwiatów i pnączy. Wśród nich znajdziemy również, w centralnej części trójgłowego słonia - symbol boga Indry, cztery węże Naha stanowiące obramowanie nad wejściem oraz po bokach dwa powtórzenia pyska tygrysa oraz dwa pasy, w których po dwóch wojowników z armii Hanumana wyciąga wijące się liany z pyska Kirtimukha. Według hinduskiej mitologii Kirtimukha był potworem stworzonym w gniewie przez Siwę, który następnie na rozkaz Siwy zjadł własne ciało tak, że pozostała z niego jedynie twarz, którą Siwa nazwał "Chwalebną Twarzą" i zalecił, by zawsze ta twarz znajdowała się nad drzwiami do świątyni. Motyw tej twarzy pojawia się bardzo często w sztuce buddyjskiej i to nie tylko nad drzwiami 


Wnętrze podzielone jest na trzy nawy filarami z drzewa tekowego, zdobionymi złotymi wzorami,  a ściany zostały bogato ozdobione freskami ze złotą dekoracją malarską na czerwonym tle. Freski te przedstawiają tematykę religijną oraz obrazy z życia północnego królestwa i utrzymane są w stylu Lanna.


Ołtarz główny składa się z wielopoziomowej konstrukcji o kształcie mondop - budowli, w której umieszcza się cenne buddyjskie relikwie, gdzie na najniższym poziomie we wnęce umieszczony jest niewielki posąg Buddy. 
Po lewej stronie w medalionie umieszczony jest oczywiście zając... Mondop otoczony jest licznymi posągami Buddy - największy posąg w stylu Chiang Saen ma po bokach kilka mniejszych posągów, w tym posągi stojącego Buddy trzymającego w rękach naczynie na dary. Jeden z tych posążków, po lewej stronie. ma na podstawie zapisany rok powstania - 1465, co czyni go najstarszym posążkiem w takim kształcie w Tajlandii.  


Pod ścianami mamy kolejne posążki Buddy reprezentujące dni tygodnia, a wśród nich najciekawszy chyba jest ten przedstawiający medytującego Buddę pod parasolem utworzonym przez siedmiogłowego węża Naga...




Wspaniale zdobione są też panele okiennic...



Niemniej ważnym, a może nawet ciekawszym budynkiem jest Mała albo też Nowa Wihara.



Nowa Wihara z stylu Lanna, z pięknie zdobionym frontem, dwoma strzeżonymi przez węże Naga wejściami oraz pięknie zdobionymi obramowaniami okien i drzwi, pełni w świątyni funkcję specjalną...


Wprawdzie po wejściu do wnętrza uwagę przykuwają bardzo kolorowe malowidła na ścianach przedstawiające Życie Buddy do osiągnięcia Nirwany to jednak zaciekawienie budzi kształt głównego ołtarza. Potężna struktura w kształcie mondopy budzi skojarzenia z wielkim sejfem z wnęką, w której coś ukryto za kratą z solidnych prętów. Z frontu, poza posągami Buddy, z których ten centralny w stylu Sukkothai wykonany jest ze srebra, mamy też wiele innych przedmiotów, wśród których centralne miejsce zajmuje przedstawiona na kolejnym zdjęciu maska...




Dokładniejsze przyjrzenie się wnęce za plecami Srebrnego Buddy pokazuje, że we wnęce znajdują się dwa obiekty chronione przez szybę ze specjalnego szkła, wewnętrzną kratę i zewnętrzne drzwi z kraty z solidnym zamkiem. Widać też że chronione obiekty to niewielka figurka oraz nieco większa pokryta płaskorzeźbą płytka kamienna (niestety wykonanie zdjęcia zawartości tego sejfu jest niezmiernie trudne, ale próbowaliśmy).
No i wyjaśnienie - te dwa przedmioty są najcenniejszymi relikwiami w świątyni, a może i w Chiang Mai. 


Kamienna płytka to stela nazwana Phra Sila. Pokryta jest płaskorzeźbą przedstawiającą Buddę oswajającego słonia Nalagiri. W zależności od źródła podaje się, że stela ta powstała w VIII lub X wieku w Indiach lub na Sri Lance. Tajowie wierzą, że figurka ta ma zdolność przywoływania deszczu, więc odgrywa ona istotną rolę podczas kończącego w kwietniu porę suchą święta Songkran.
A o co chodzi z tym słoniem? Otóż opis zdarzenia, którego dotyczy historia pokazująca potęgę umysłu Buddy ma zawsze ten sam początek, ale kilka wersji przebiegu. Tak więc zazdrosny kuzyn Buddy o imieniu Devadatta wypuścił na Buddę pijanego słonia o imieniu Nalagiri z nadzieją, że ten zadepce przeciwnika. No i tu pojawiają się różne opisy tego, jak postąpił Budda. Wersja pierwsza mówi, że gdy Nalagiri zaatakował, Budda wykreował obraz dwóch lwów i morza ognia przed słoniem co przestraszyło zwierzę. Wersja druga mówi, że Budda wykreował dźwięk jak ryk królowej słoni co spowodowało, że Nalagiri zatrzymał się i pokłonił przed Buddą. No i wersja trzecia gdzie na ratunek Panu skoczył wierny mnich i asystent Buddy Ananda by zasłonić Pana własnym ciałem. Wtedy Budda wykorzystał swoją siłę woli, by przenieść Anandę w bezpieczne miejsce, a następnie siłą umysłu obłaskawił słonia kierując do niego swą miłość i dobroć, co spowodowało, że słoń uklęknął przed nim.


Obok znajduje się figurka o nazwie Phra Sae Tang Khamani lub inaczej Phra Kaew Khao czyli Kryształowy Budda. Według jednych źródeł figurkę wykonano około roku 200 dla Króla Ramraj władcy Królestwa Lopburi. Następnie do Królestwa Hariphunchai (Lamphun) przywiozła ją Królowa Jamadevi w 662 r. W 1296 r. Król Mangrai zdobył Lamphun i zabrał figurkę do Chiang Mai. Figurka przetrwała ograbienie miasta i w związku z tym uważa się ją za zapewniającą opiekę przed nieszczęściami. Są jednak źródła, które datują jej powstanie na około 1300 r. a nawet na XV w. Figurka spoczywa na drewnianym, pokrytym złotem tronie, a nad jej głową znajduje się złoty królewski parasol. Te elementy darowane zostały przez Króla Chiang Mai Inthawichayanona w 1874. Łącznie reprezentują one sobą bagatela 6 kg złota. No to mamy wyjaśnienie dlaczego przechowywane są w sejfie...


Z tyłu za Wielką Wiharą znajduje się kolejny bardzo ciekawy element kompleksu świątynnego - Chedi Chang Lom - czyli Chedi Słoni. 


To chedi ma bardzo złożoną strukturę. Najpierw kwadratowa podstawa. Dalej pierwsze piętro, gdzie ze ścian "wychodzi" 15 słoni, a dokładniej ich przednich połówek naturalnej wielkości. Później kolejne piętro z komorą relikwii, ale pustą i bez posągów wokół. Wyżej trzy piętra złoconego, zwężającego się ku górze kwadratu. Dalej cztery złote ośmioboki coraz bardziej zmniejszające się ku górze. Na tym złoty dzwon i wreszcie szpic ze złotą ceremonialną parasolką.. Z każdej strony wygląda to nieco inaczej.





Trzeba przyznać, że Wielka Wihara od tyłu prezentuje się nie mniej okazale niż z frontu


Pod zdobionym gankiem ukrywa się kolejny posąg Buddy.



No i idziemy już w stronę wyjścia...


Mijamy ubosot, gdzie znajduje się pochodząca z 1581 r. stela, na której zapisano datę powstania Chiang Mai - 12 kwietnia 1296.


Żegna nas ostatnia, położona przed wyjściem na parking, kaplica poświęcona pamięci wybitnych mnichów z tej świątyni...

Wracamy do samochodu, i pan kierowca wiezie nas dalej... Ale o tym w kolejnym wpisie...


piątek, 4 czerwca 2021

Chiang Mai - Hotel i Wat Chedi Luang

 Panowie kierowcy pospieszyli nieco po trasie i zamiast na 6:00 rano byliśmy w Chiang Mai już nieco po 4:00 rano. Środek nocy, ale i tak jedziemy trójkołowcem prosto do wybranego znacznie wcześniej hotelu. Panie w recepcji witają nas bardzo miło i zapraszają do poczekania.  Obiecują, że gdy tylko pokój się zwolni natychmiast go posprzątają i będzie nasz... No to czekamy...


Na zewnątrz jeszcze ciemno. Nasz hotel ma dość spore lobby w którym jest sporo miejsca do siedzenia i sporo tradycyjnych tajskich przedmiotów. No to siedzimy i czekamy. Panie z recepcji oferują nam też możliwość pójścia na hotelowy basen lub do sauny, ale o tej porze propozycja ta jakoś nam nie konweniuje...





Oczywiście w lobby jest też ołtarzyk upamiętniający zmarłego Króla...


Rozjaśnia się, więc można już upamiętnić hotel z zewnątrz. Hotel nie jest duży. Usytuowany jest w bocznej uliczce z dala od zgiełku centrum, ale nasz wybór nie był przypadkowy...


Przed hotelem jest tradycyjny ołtarzyk - Domek Duchów. Tego typu  kapliczki widzimy przy prywatnych domach, ale też i przy biurach, hotelach czy restauracja. Więc co to jest i do czego służy? Domek Duchów to wyraz tajskiej (i nie tylko, bo występują też w innych krajach Azji) duchowości. Otóż każdego miejsca powinny bronić opiekuńcze duchy. Jest to też miejsce na przebłaganie duchów, które mogłyby sprawiać problemy, gdyby nie zostały obłaskawione. W domkach takich z zasady znajdują się figurki postaci ludzi oraz zwierząt. Oczywiście duchy są głodne i spragnione w związku z czym codziennie do takiego domku trafiają ofiary - w naszym hotelu kelner przed rozpoczęciem wydawania śniadań zanosił do domku miseczki z ryżem i inne dary oraz napoje. Bardzo popularnymi darami są owoce. Dla wielu zaskoczeniem będą puszki czerwonej truskawkowej Fanty, ale czerwony to kolor atrakcyjny dla dobrych duchów - przypomina kolor krwi z dawniej praktykowanych ofiar zwierzęcych. Składa się też w darze słodycze no bo "słodkie" duchy muszą lubić słodkości. No i przy takim domku pali się zapachowe trociczki, często malowane na czerwono i mocowane w pojemniku z wodą, żeby woda zabarwiła się na czerwono.    


Domek Duchów to nie jedyny dowód duchowości właścicieli i personelu hotelu. Obok niego pięknie wygląda kapliczka poświęcona bogu Ganesz. W końcu on też lubił dobrze zjeść, więc może patronować hotelowej kuchni...



Hotel posiada też saunę oraz niewielki basen, nad którym pieczę sprawuje wąż Naga...



Hotelowa restauracja utrzymana jest w tajskim stylu... 


Kilka minut przed 9:00 widzimy parę Chińczyków, którzy wyprowadzają się z bagażami. Znaczy, że zwolnił się pokój... I faktycznie, kilkanaście minut później przemiła recepcjonistka zaprasza nas do naszego pokoju...
Nasz pokój okazuje się w realu jeszcze fajniejszy niż przypuszczaliśmy na podstawie opisu i zdjęć... Świetnie, bo będziemy tu mieszkać cztery noce... Jest część wypoczynkowa z dużym balkonem, i jest wielkie łóżko na podwyższeniu...






Jest czajnik elektryczny, kawa, herbata no i jest lodówka na zimne napoje...


Jest osobna toaleta i oddzielnie prysznic...



No i jest to, co miało ostateczny wpływ na nasz wybór - osobny pokój z wielkim jacuzzi... Tego nam było potrzeba... Oczywiście są i odpowiednie dodatki w formie pieniącego się olejku zapachowego... Będzie dobrze... 



A nad częścią sanitarną pokoju panuje taki oto strażnik na drzwiach... 


Ale nie ma co rozmyślać nad urokami pokoju bo Chiang Mai z jego zabytkami czeka. Więc szybki prysznic. Zmiana strojów i ruszamy w miasto. Po drodze musimy znaleźć jakiegoś zegarmistrza, bo skończyła się bateria w zegarku......
Zegarek działa to można zacząć zwiedzanie Chiang Mai. Rozpoczynamy od kompleksu świątynnego Wat Chedi Luang. Na wejściu oczywiście musi być odpowiedni strażnik... No i opłata - dla swoich bezpłatnie, dla farangów 40 batów...



Wat Chedi Luang to w rzeczywistości kompleks trzech świątyń - Wat Chedi Luang, Wat Ho Tham oraz Wat Sukmin. Pierwszy budynek to Sao Intakin czyli "Duch Miasta". I uwaga - do tego budynku wstęp kobietom jest surowo zabroniony.   


A przed nim kilka pomnikowych postaci... Pierwszą z nich jest bóg Indra. Na postumencie umieszczony jest też trójgłowy słoń, który był środkiem transportu tego hinduistycznego boga. Indra  dał ludziom z grupy etnicznej Lewa znajdujący się w świątyni filar, mający bronić ich przed nieszczęściem. Indra, według legendy, zabrał oryginalny posąg i kazał umieścić w świątyni jego kopię, która ma mieć tą samą moc... 


Drugą pomnikową postacią jest Król Mangrai – pierwszy król Królestwa Lanna i założyciel miasta Chiang Mai, jako stolicy królestwa, w 1296 r. 


Trzecią postacią jest Król Kawila, który włożył ogromny wysiłek w odbudowę królestwa Lanna w drugiej połowie XVIII w.


Dodatkowo wejścia do świątyni strzegą dwaj odpowiednio uzbrojeni wojownicy...



We wnętrzu, które jest bardzo ciasne, centralne miejsce zajmuje Inthakhin czyli "Filar Indry". Historia głosi, że Król Mangrai w dniu założenia Chiang Mai to jest 12 kwietnia 1296 r. umieścił ten filar w świątyni Wat Sadue Mueang, a na obecne miejsce został on przeniesiony przez władcę królestwa Lanna, Króla Kawila w 1800 r. 





Ściany wewnętrzne świątyni pokryte są bardzo bogatymi malowidłami o tematyce religijno-historycznej... Oczywiście najwyższe miejsce zajmuje Indra jako patron miasta...






Tuż obok znajduje się niewielka kapliczka, w której cześć oddaje się słoniowi...


Zwoje znaczenie mają też ogromne drzewa rosnące w tej części świątyni. Są to trzy potężne drzewa z rodziny dwuskrzydlcowatych (Dipterocarp) związane z legendą, która mówi, że jeżeli najbliższe Świątyni drzewo przewróci się to na miasto Chiang Mai spadnie wielka katastrofa... Drzewa te posadził około 1800 r. Król Kawila.


Wat Chedi Luang czyli Świątynia Wielkiej (lub Królewskiej) Stupy wzięła swoją nazwę od widocznej na kolejnych zdjęciach budowli, która obecnie jest w stanie częściowej ruiny...


Historia tej budowli związana jest z osobą Króla Saen Muang Ma, który rozpoczął jej konstrukcję w 1385, aby pochować w niej prochy swojego ojca, króla Ku Na. Jednak za jego życia nie dokończono budowy i kontynuowała ją wdowa po nim. Dopiero w 1402 r budowla została ukończona, gdy na tronie zasiadał już kolejny Król Tilokaraj.


Na podstawie kwadratu o boku 40 m powstała budowla wysoka na 82 m a średnica okrągłej części u podstawy miała 54 m.. Z czterech stron znajdują się nisze, do których prowadzą strzeżone przez węże Naga schody, dodatkowo tarasu strzegły zachowane jedynie na części tarasu posągi słoni.



W każdej niszy umieszczony został posąg Buddy, najważniejszy - Szmaragdowy Budda znalazł swoje miejsce w niszy wschodniej w 1468 r.  


Katastrofa nastąpiła w momencie potężnego trzęsienia ziemi w 1545 r., na skutek którego zawaliło się górne 30 m stupy. Posąg tak ważny nie mógł pozostać w częściowo zrujnowanej budowli i w 1551 r. Szmaragdowy Budda został przeniesiony do Luang Prabang przez Króla Setthathirata. 


Po zniszczeniach nigdy nie odbudowano już wielkiego chedi. Pewne próby podjęto w latach 90 ubiegłego wieku, ale zabezpieczono jedynie dolną część gdyż brak jest dokumentacji, czy nawet obrazów przedstawiających jak wyglądać powinna część górna.



Dla upamiętnienia 600-lecia powstania chedi, w 1995 r. z czarnego jadeitu wykonano kopię Szmaragdowego Buddy i umieszczono ją w zrekonstruowanej wschodniej niszy. Kopia ta nosi nazwę Phra Phut Chaloem Sirirat.



Wokół chedi na terenie świątyni rozmieszczonych jest bardzo wiele mniejszych budynków świątynnych i kaplic. Niezmiernie ciekawa jest Wihara Bhuridatto. Zbudowano ją w 1858 r., za rządów Księcia  Chao Kawirorotsuriyawong, w najczystszym stylu Lanna. I trzeba przyznać, że jej wygląd robi ogromne wrażenie. Snycerka frontu jest mistrzowska. Nazwa kaplicy wywodzi się od imienia jednego z wielce zasłużonych mnichów, który zresztą spoczywa w niej obecnie...



Poza ołtarzem znajdującym się nad woskową figurą mnicha oraz dekorowanymi w złote wzory tekowymi słupami podtrzymującymi dach, świątynia ta pozbawiona jest innych ozdób. I nie jest to pozbawione celu. Otóż w ołtarzu znajduje się urna, a w niej jedna z najcenniejszych w świątyni relikwii - ząb trzonowy Buddy.



Następny budynek za niewielkim zieleńcem to Wihara Chaturmuk-Burapachaan.


Wihara Chaturmuk-Burapachaan to kolejne miejsce przechowywania relikwii  Buddy oraz miejsce spoczynku zasłużonych mnichów. Styl tej budowli jest inny i stanowi kopię Wat Pong Sanuk Tai w Lampang. 


Tu również w szklanej gablocie stoi woskowa figura świętego mnicha, a przed nią w szklanych pojemnikach znajdują się relikwie innych wielce wielebnych mnichów.




Na przeciw tej kaplicy, u podnóża zrujnowanej chedi, ustawione są stojaki z dzwonami i postacie z chińskiego kalendarza. Należy znaleźć zwierzę odpowiadające naszemu rokowi urodzenia i zadzwonić na szczęście...


No to dzwonimy u świni i u psa - a wszystkiemu przygląda się kogut...


Kolejny pawilon z drewna tekowego mieści posąg Phra Buddhamani-Srilanna Buddha.  Posąg ten wykonany został w stylu Singsuang i przedstawia Buddę w postawie mudry medytacyjnej. Posąg mały nie jest - mierzy blisko 4 m. wysokości i waży ponad 10 ton.




Kolejny pawilon mieści posąg Buddhasaivat czyli Wypoczywającego Buddy. Posąg, nakrytego złotą szatą, Budy spoglądającego na świat przymkniętymi oczami liczy zaledwie 8.70 m długości. Wykonano go w czasach, gdy Królestwem Lanna władał Król Muang Kaeo czyli między rokiem 1487 a 1517. Posąg ten liczy więc sobie ponad 500 lat.





Obok znajduje się posąg "Tłustego Buddy" czyli Phra Katchayana. Skąd postać, która na większości posągów, posążków i przedstawień w innych formach jako szczupły a czasem wręcz chudy mężczyzna nagle zostaje przedstawiony jako postać mocno opasła? Otóż historia życia Księcia Siddhartha Gautama, bo tak brzmiało prawdziwe nazwisko Oświeconego Nauczyciela, mówi, że stanowił łakomy kąsek dla wielu panien, które chętnie wydałyby się za Niego za mąż. Sam zainteresowany znalazł sposób - utuczył się tak, by przestać być atrakcyjnym. Rozwiązanie okazało się proste i więcej w medytacjach panny już nie przeszkadzały... A niektórzy wierzą, że Jago wielki, opuchnięty wręcz brzuch zawiera mądrość...


I jeszcze jeden posąg - tym razem Budda Ujarzmiający Marę siedzący pod "parasolem" wielogłowego węża Naga czyli Phra Buddharatana-Naganaphisi Buddha. Posążek ten liczy sobie około 3.5 m wysokości i waży, bagatela, ponda 15 ton.



I tak dotarliśmy do kolejnego pięknego, ale nowego budynku Ho Trai, gdzie mieści się muzeum świątyni. Muzeum otoczone jest królewskim patronatem i w konsekwencji, jako że świątynię a przy okazji i muzeum dość często odwiedzali wypoczywający w pobliskim pałacu letnim członkowie królewskiej rodziny, jest bardzo dobrze utrzymane i opisane nie tylko po tajsku, ale i po angielsku.


Wchodząc tutaj, tak jak i w innych świątynnych budynkach, obuwie należy pozostawić przed wejściem. Ale zaopiekują się nim takie oto strzegące wejścia i pozostawionych butów potwory...


Egipcjanie tworzyli papirusy. Azjatyccy wyznawcy Buddyzmu zapisywali swoje księgi na specjalnie preparowanych liściach palmowych. I takie księgi oraz służące do ich przechowywania skrzynki można zobaczyć w tym muzeum poza licznymi naczyniami, przedmiotami liturgicznymi i meblami.. No i oczywiście woskowymi figurami wybitnych mnichów...






Na koniec zwiedzania zostawiliśmy sobie Phra Viharn Luang. Ta wihara nie należy do obiektów o zbyt długiej historii. Wzniesiono ją w 1928 r. gdy Chao Keo Nawarat był ostatnim wicekrólem przed włączeniem Chiang Mai do zjednoczonego Królestwa Syjamu.





Wejścia strzegą dwa piękne węże Naga... A mają czego strzec...



Już tuż za drzwiami stoi pierwszy posążek namiętnie oklejany przez odwiedzających płatkami złota...



Wihara ta powstała, aby umieścić w niej posąg Buddy o nazwie Phra Chat Attarat lub też "Budda Wysoki na 18 Cubitów. Jeden cubit, jako dawna azjatycka miara długości, odpowiada 45.72 cm a posąg faktycznie liczy sobie blisko 9 m czyli 18 cubitów. 
 

Posąg ten odlany został z brązu i następnie pozłocony w czasach, gdy powstawało Chiang Mai. Jego wykonanie zlecił Król Sam Fang Kan na życzenie swojej matki, Phra Nang Tilok Jutha Mahadhevi. Przedstawiona tu postać Buddy reprezentuje inną bardzo powszechną mudrę - określa się ją jako Budda Przebaczający lub też Budda przekonujący krewnych, żeby się nie kłócili.





Wzdłuż bocznej ściany przygotowano wygodne siedzenia dla mnichów...


... oraz kilka figurek do pozłoty... Figurki te reprezentują postać Buddy, która sprawuje opiekę nad dniem tygodnia, w którym urodził się zainteresowany, a więc i nad nim. Dla Małego opiekunem jest Budda dla urodzonych w środy w trakcie dnia (na noc jest już inny patron).




I jeszcze ciekawostka która może kogoś zainteresować. Otóż w północnej części terenu świątyni, codziennie od 9 rano do 18:00 działa "dyskusyjny klub mnichów". Każdy mówiący po angielsku turysta będzie mile widziany i powinien czuć się zaproszony do rozmowy z mnichami o Buddyzmie i jego kulturze, a także codziennym życiu mnichów czy ich zainteresowaniach. Inicjatywa ta ma dawać dwustronne korzyści. Turysta może zostać oświecony natomiast mnisi, głównie młodzi, mają okazję podszkolić swój angielski. I tylko jedna uwaga dla pań: W żadnym wypadku nie próbujcie dotykać mnicha, nawet przez podanie ręki bo jest to surowo zakazane. 


Żegnamy się jeszcze ze stojącym przy wejściu słoniem...


... i ruszamy dalej zwiedzać miasto, ale i opanować nasze plany na kolejne dni...